Odszedł Tomek filozof (18 marca 2017 r.)

   W sobotę na cmentarzu w Radziejowie został pochowany nasz kolega z filozofii Tomek Zajączkowski. Mocno wiało, deszcz padał do momentu, kiedy trumna została złożona w dole i przykryta kwiatami. Tomek był jednym z tych ludzi, którzy nie bardzo umieli poruszać się w pragmatycznym świecie karier, rodziny, budowania związków. Ale był kimś, kto potrafił korzystać z uroków życia. Nie będę o nim pisał dużo, bo nie znałem go tak dobrze jak inni. Spotykaliśmy się po prostu w kręgu toruńskich filozofów. Niejeden raz. Ostatnio widzieliśmy się kilka lat temu w Od Nowie na spotkaniu z Krzyśkiem Grabowskim z okazji 25-lecia nowej Polski. Wzięliśmy po autografie na książce o Dezerterze, zrobiliśmy sobie zdjęcie. Tomek nie czuł się dobrze, był taki osobny (jak na zdjęciu). Kiedy na pogrzebie usłyszałem trębacza i jego standardowe, pogrzebowe solo, pomyślałem sobie, że Tomek wolałby inną muzykę. Może ten utwór z PRL-u Spytaj milicjanta Dezertera, który mówi w warstwie niedosłownej o wolności i prawdzie. Tomek potrafił być wolny, myślę, że zdawał sobie także sprawę z konsekwencji własnych wolnych wyborów życiowych. Niech spoczywa w pokoju.

   Jakiś tydzień temu w wolnej chwili przełożyłem sonet 66 Williama Szekspira. To miało być przyjemne doświadczenie (i było), a teraz myślę, że czasami robimy coś, oczekując na jakieś zdarzenie, i kiedy ono nadchodzi, jesteśmy gotowi. Więc pożegnam Tomka tym Szekspirem, który jak na syna rękawicznika był całkiem dobrym filozofem życia:

 

William Szekspir, Sonet 66

(przeł.. Artur Duda, nieusatysfakcjonowany przekładem Stanisława Barańczaka i pod urokiem wersji niemieckiej w spektaklu Roberta Wilsona w Berliner Ensemble)

 

Zmęczony tym wszystkim, wołam o spokój – śmierć,

Widząc Zasługę w łachmanach żebraka,

A nagie nic świątecznie ubrane,

A najczystszą Wiarę w błocie porzuconą,

A Honor zamieniony miejscem z hańbą,

A Cnotę niewinnej dziewczyny zgwałconą,

A prawdziwą Perfekcję skompromitowaną,

A męską Moc przemocą okulawioną,

A Sztukę z wyrwanym przez władzę językiem,

A Umiejętność w łapach doktora błazna,

A prostą Prawdę nazwaną prostactwem,

A niewolnika Dobro na służbie u kapitana zła.

Zmęczony tym wszystkim, pragnę uciec stąd.

Nie mogę?  Zostawiłbym cię – samotną.

 

 

Script logo