"Kabaret Olbrzymów" po 15 latach znów w Toruniu (16 marca 2016 r.)

     Musiałem sprawdzić w dobrym źródle, bo pamięć okazała się zawodna, kiedy i gdzie po raz pierwszy w Toruniu zespół Teatru "Cinema" z Michałowic pokazał swój Kabaret Olbrzymów. Wydawało mi się, że widziałem ich na "Klamrze", ale to nieprawda. Zespół Szumskiego 15 lat temu wylądował na pewien czas w Grudziądzu i wtedy też pokazywał kolejne programy Kabaretu Olbrzymów w Dworze Artusa. Lata minęły, zespół nabrał ciała, niektórym urosły brody, inny pozostali łysi, ale nie ulotniło się to, co w tym zespole było najważniejsze: team spirit i nieodparta siła komiczna. Na rozstawionej w "Od Nowie" scence rozegrały się prześmieszne epizody przeplatane pozornie sentymentalnymi piosenkami miłosnymi. Jan Kochanowski w meksykańskim sombrero w parze z Małgorzatą Walas-Antoniello wyposażoną w doniczki z zielonymi balonikami, które grały tu kaktusy, zaśpiewali brawurowo przebój Tercetu Egzotycznego Pamelo, żegnaj o chłopcach z naszego puebla. Aktorzy Teatru "Cinema" przenosili widzów i do starożytnego Egiptu (rozmowa dobrego ojca z dobrym synem o sianiu dobrych buraków), i na pola współczesnych bitew (o zupełnie niedobrowolnych inicjacjach pechowych spadochroniarzy), i do eskimoskiego igloo. Toczą się absurdalne, surrealistyczne dialogi dwóch zimnych zup, rozbrzmiewa chóralna pieśń o zawodzie miłosnym (z siekierami i nożami rzeźnickimi w dłoni). Wszystko to dalekie od rechotu dominującego we współczesnym skomercjalizowanym kabarecie.

     W czasie rozmowy po spektaklu, w której udział wzięli Zbigniew Szumski i Dariusz Rybicki, cierpliwie znoszący niewiedzę prowadzącego rozmowę studenta, który mimowolnie stał się postacią wyjętą z ich kabaretu, dało się odczuć (zwłaszcza w wypowiedziach Szumskiego) dystans do kabaretowej formy, która nie pozwala wypowiedzieć się w pełni artystycznie. Niesłusznie. Rok temu publiczność z rezerwą przyjęła Rewię ognia, z jej punktu widzenia spektakl hermetyczny i awangardowy. Pomyślałem sobie wtedy, jak trudne jest dla widza zrozumienie istoty Teatru "Cinema", jeśli nie zna całej serii wcześniejszych przedstawień, w których wykuwał się niepodrabialny styl grupy z Michałowic oparty na pozornie nieporadnej, mięsnej cielesności, neurotycznej powtarzalności ruchów, daremnego zmagania z przedmiotami oraz wrażliwości muzycznej. Powrót Kabaretu Olbrzymów po latach przypomniał także mnie o tym, za co publiczność zawsze kochała Teatr Cinema. 

     Przy okazji polecam facebookową stronę "Klamry", gdzie można przeczytać kolejne numery "Klamrowej Gazety Festiwalowej" online. Gazetę redagują członkowie Studenckiego Koła Teatrologicznego działającego przy Katedrze Kulturoznawstwa UMK.

Script logo